Okiem ekspertów

Co sprzedawać w sklepiku szkolnym, by dzieci ustawiały się w kolejce po zdrowie?

Jak można zakazywać dzieciom drożdżówek? Co mają jeść? Drożdżówki lubią! Ba, nawet normalnego jogurtu nie można kupić, tylko naturalne, kto by to chciał jeść? Czy to rozporządzenie ma nauczyć dzieci zdrowego jedzenia, czy przemycania solniczki do kieszeni? Gdzie jest granica? Zakazać wszystkiego?

Lekki bunt dzieci skutecznie podsycany przez bunt rodziców, nauczycieli i nagonkę sklepikarzy? Do tego media, które przekazując nieprawdziwe informacje nie pokazywały drugiej strony medalu. Słychać było tylko jak jest źle i że szybko trzeba to zmienić. Sklepikarze grzmieli:

Jak mamy się niby utrzymać? Z wody, której nikt nie kupi i jabłek? Zastanówcie się! Zamiast wprowadzać zmiany pozwólcie wolnym ludziom decydować… a nam nie zabierajcie chleba.

I sklepiki upadały… W wielu szkołach sklepiki zostały zamknięte, bo bez coli, batoników i drożdżówek asortyment się wysypał. Brak jakiejkolwiek kreatywności, woli współpracy, wiary, że nie samym cukrem żyje człowiek szybko przyniósł efekt.

Dziś pokażemy, co sprzedawać w sklepiku szkolnym, by dzieci ustawiały się w kolejce po zdrowie! I nie będą to pomysły, którym nie sposób zrealizować. Pokażemy jak zrobiła to Fundacja Polskie dzieci. Pokażemy przykład wspaniałej inicjatywy: Zdrowik, czyli zdrowy sklepik szkolny. Zdrowy, nie znaczy nudny, czy nieatrakcyjny! Przeciwnie! Zdrowy, znaczy pachnący nowościami, zachęcający kolorami i wołający: Wskocz na zdrowie!

Niestety 1 września dokonaliśmy wielkiego kroku wstecz… Nowe rozporządzenie ministra zdrowia przywróciło śmieciowe jedzenie w żywieniu zbiorowym.

Podobnie, zgodnie z najnowszą wersją rozporządzenia ministra zdrowia w sklepiku szkolnym dopuszczalne są drożdżówki, gotowe jogurty smakowe, soki owocowe, gumy do żucia – oczywiście pod odpowiednim rygorem składu, który i tak dopuszcza 10 g cukru (2 łyżeczki) na 100 g produktu. Można więcej, znów można.

Na szczęście nie dla każdego zdrowie dzieci jest obojętne.

24 września 2016r. otworzyliśmy pierwszy sklepik szkolny ZDROWIK – mówi Agata Pęcikiewicz z fundacji Polskie Dzieci. W Zdrowiku tego (gotowych jogurtów cukrowych, drożdżówek) nie znajdziecie.

Nie zakazami, a zdrową alternatywą możesz zachęcić dzieci do dobrego wyboru. To co zakazane, może być wręcz bardziej pożądane, ale nie, jeśli pojawi się coś ciekawego w zamian. Sklepiki upadały, bo sprzedawców nie było stać na wyjście ze strefy komfortu.

Co sprzedawać w sklepiku szkolnym?

jogurty-z-musem-owocowym

– jogurty naturalne z ulubionymi dodatkami tj. z suszonymi owocami, bakaliami, wiórkami kokosowymi, musem owocowym samodzielnie zrobionym, świeżymi owocami

– sałatki owocowe

musy-owocowe

– musy owocowe

– mleka smakowe – mleko (również roślinne) ze zblendowanymi truskawkami, bananami, malinami, zależy na co dzieci mają ochotę – nie słodzone!

– bakalie do kupienia jako przekąska w kubeczku

– lemoniada przygotowywana na miejscu

– chipsy zrobione z suszonych owoców i warzyw

– soki tylko naturalnie tłoczone, bez dodatku cukru

– owocowe batony z owoców liofilizowanych lub bakalii

– szaszłyki owocowe

Co sprzedawać w sklepiku szkolnym

To tylko niewielka część tego, co można kupić w zdrowym sklepiku szkolnym. Regularnie pojawiają się ciekawe propozycje, dostosowane do sezonu.

No dobra… Gadanie! Dzieci i tak tego nie kupią! Można tak wyposażyć sklepik, tylko uczniowie nawet tu nie podejdą – już słyszę gadanie malkontentów. Narzekać jest łatwo. Właśnie to powszechne narzekanie doprowadziło nas do zrobienia kroku wstecz.

Jak sprawić, by dzieci ustawiały się w kolejce po zdrowie do sklepiku szkolnego?

Menu ZDROWIKA w dużej mierze tworzą nasi mali klienci – mówi pani Agata. Rozdajemy im cyklicznie formularze, na których mogą wpisywać propozycje, które chcieliby znaleźć w sklepiku. 5 najciekawszych trafia do menu – co tydzień króluje inna propozycja, a dziecko, które ją wymyśliło dostaje od nas nagrodę. Jedną z propozycji był jogurt z nasionami chia i musem truskawkowym, lub teraz na chłodne dni ciepły napar imbirowo cytrynowy.

A bunt rodziców, niezadowolenie nauczycieli?

Początkowo rodzice z niedowierzaniem patrzyli na nas, pytając jak my to sobie wyobrażamy bez drożdżówek. Mniej więcej tydzień im zajęło, aby przekonać się, że można! Teraz sami rano odprowadzając dziecko do szkoły zaglądają do sklepiku i kupują małe “co nie co” na śniadanie. Tak samo nauczyciele – są naszym ważnym klientem, który z kolei zostawia małe “co nie co” na poczet celów statutowych 🙂 Mało tego, Zdrowik wpisał się też w szkolne uroczystości takie jak dzień chłopaka, dzień nauczyciela, czy mikołajki.

Mocno wierzymy w to co robimy i wiemy, że robimy dobrze. ZDROWIKI tworzą ludzie, którym po prostu się chce i którzy udowadniają, że jak się chce to można. Nasze dziewczyny, które prowadzą sklepiki codziennie przygotowują świeże propozycje drugich śniadań i przekąsek. Nawet raz nie padło ze strony dzieci pytanie o słodkie bułki – co jest dowodem na to, że dzieci lubią jeść zdrowo, trzeba im tylko dać taką możliwość.

Właśnie! To co trzeba zmienić w pierwszej kolejności to myślenie! Jeżeli będziemy wierzyć, że dzieci lubią słodycze i są w stanie przełknąć wyłącznie cukrowe jogurty z aromatami i barwnikami daleko nie zajdziemy. Jeśli nie masz pomysłu i wiary, tym bardziej nie zaszczepisz jej w innych. Jak chcesz kreować zdrowe żywienie wśród dzieci, jeśli sam nie chcesz dokonywać zdrowszych wyborów?

Dziękujemy, że jesteście. Dziękujemy, że są ludzie którym się chce, którzy mają inicjatywę i odwagę do przełamania schematów! Można zmienić świat, trzeba tylko w to wierzyć! Zdrowik planuje otwieranie kolejnych sklepików 🙂 Mam nadzieję, że w przyszłej szkole mojego dziecka pojawi się tak wspaniałe miejsce. Kreujmy modę na zdrowe żywienie. Zamiast zakazywać niezdrowego jedzenia, sprawiajmy, by zdrowe było atrakcyjne i pożądane.

Zapraszamy do odwiedzenia strony Polskie dzieci, oraz instagrama.

*Cały dochód ze sklepików przeznaczany jest na cele statutowe fundacji, dzięki czemu możemy udoskonalać program warsztatów o zdrowym odżywianiu i wychodzić z inicjatywą krzewienia zdrowych nawyków.

5 Komentarzy

  1. W szkole u moich synów jak zlikwidowali sklepik po tej aferze z drożdżówkami, tak do tej pory go nie ma i chyba już go nie będzie. Bo nawet pomieszczenie w którym był sklepik jest już inaczej zaadoptowany. Co do takiej zdrowej żywności, to może moi synkowie sięgnęli by po takie jogurty, ale nie wiem czy inne tego typu jedzonko by kupowali.

  2. Ewelina

    Bardzo ciekawe pomysly. W pelni popieram takie jedzenie dla uczniow

  3. janusz

    a ile kosztuje taki kubeczek w zdrowiku?

    • Nie mam tutaj cennika, ale ceny były rozsądne. Wiem, że pojawiło się mnóstwo bardzo drogich rzeczy. Kulki ciecierzycy ala chipsy, pyszne, bo robię czasem w domu, ceną potrafiły odstraszyć. Myślę, że pierwszy krok to wprowadzenie na rynek zdrowych przekąsek, a drugi – firmy same uregulują ceny tak, by ktoś ich produkty kupował. W przypadku Zdrowika było rozsądnie, bo im na prawdę przyświecała misja, a nie kasa 😉

Odpowiedz

Temat od Anders Norén