Okiem ekspertów, Wywiad

Adaptacja dziecka w żłobku

Przychodzi taki moment, kiedy mama/ taka wraca do pracy, a dziecko rozpoczyna nową przygodę, w żłobku. Fajną, pełną zabaw, nowych relacji z rówieśnikami… a jednak trudną. Dla dziecka, bo oznacza rozstanie na dłuższy czas z mamą, która była zawsze, cały czas, od początku. Której bezgranicznie ufa i kocha. I dla mamy, często nawet trudniejsze.

Adaptacja dziecka w żłobku przebiega różnie, postaramy się nieco podpowiedzieć jak podejść do tematu, by było nieco łatwiej. Zapraszam na rozmowę z Reginą, która jest mamą trójki dzieci, edukatorką pozytywnej dyscypliny, a także właścicielką żłobka i przedszkola, dzięki czemu zna temat z każdej perspektywy.

Ania: O co rodzice najczęściej pytają/gdzie mają wątpliwości?

Regina: Wątpliwości jest cała masa i nie ma w tym nic dziwnego. To czy dziecko będzie szczęśliwe, czy odnajdzie się w nowym środowisku jest priorytetem rodziców. Rodzic musi być przekonany, że oddaje dziecko na te kilka godzin w dobre ręce, tylko wtedy dziecko również może, po odpowiednim dla siebie czasie, radośnie wbiegać do żłobka.

Czy można dziecko jakoś przygotować na pójście do żłobka?

R: Zwykle przygoda ze żłobkiem zaczyna się w wieku 10—14 miesięcy. Trochę za wcześnie, aby oczekiwać, że dziecko zrozumie nasze  ‚tłumaczenie’ tego, co będzie się niedługo działo, niemniej warto mówić do dziecka dużo, opowiadać, zachęcać, okazywać naszą radość. W kwestii ‚przygotowań’ dobrze skoncentrować się nad stopniowym dostosowywaniem rytmu dnia dziecka do tego, jaki funkcjonuje w żłobku (pory posiłków, drzemek), czy do tego, o której zamierzamy dziecko przyprowadzać (pory porannych pobudek).

W jakim wieku dziecko powinno być odpieluchowane?

R: Napewno nie musi idąc do żłobka. Dzieci w żłobku mają prawo nosić pieluszki, z racji swojego wieku i etapu rozwoju 🙂 Nie można na dziecku wywierać presji i powodować stresu usilnym zachęcaniem do porzucenia pieluszki. Według mnie do ok 3-4go roku życia dziecka korzystanie z pieluszki jest zupełnie normalne. Oczywiście już w wieku 1,5-2 latka można zapoznawać dziecko z nocnikiem, co często skutkuje szybkim pozbyciem pieluch, ale wszystko w formie zachęty, opowiadania, nie nacisku. Czasem trzeba odpuścić, przeczekać  i powrócić do tematu po jakimś czasie, natomiast nic na siłę. Na każde dziecko przyjdzie odpowiedni czas. Nie spotkałam się z dorosłym, który nie wyrósłby z pieluchy.

A: Czy Panie w żłobku wprowadzają nocnik dla wszystkich dzieci, w danej grupie wiekowej? Jeśli rodzic zgłosi, że dziecko jest w trakcie odpieluchowania i nie chciałby, żeby nosiło pieluszkę, czy jest możliwość kontynuacji nauki w żłobku?

R: Tak, jest możliwe odpieluchowanie w żłobku, wszystko opiera się na współpracy opiekunów i rodziców. Rodzic zgłasza, że chce rozpocząć proces odpieluchowania (albo jest w trakcie i dziecko pojawia się w żłobku np. po wakacyjnej przerwie) – wówczas zbieramy od rodziców informacje i wskazówki, czy i w jaki sposób dziecko sygnalizuje tę potrzebę. Jeśli nie sygnalizuje, z odpowiednią częstotliwością w ciągu dnia opiekunka zaprowadza dziecko do ubikacji.

Częstą obawą rodziców jest jedzenie w żłobku. Czy dziecko sobie poradzi i ile będzie jadło, czy jest dostosowane dla maluchów?

R: Menu dzieci w wieku żłobkowym jest układane odpowiednio do ich wieku, zgodnie z zasadami żywienia dzieci do lat 3. Konsystencja i skład potraw są tak dobrane, aby dzieci nie miały problemów ze spożywaniem, gryzieniem. Dla dzieci młodszych, poniżej 1 roku życia, podawane są dania rozdrobnione, miksowane. Rodzice zgłaszają czasem, że dziecko nie je posiłków stałych.

A: Każde dziecko w wieku powyżej 6 miesięcy powinno już mieć wprowadzane posiłki stałe. Jakie to posiłki i w jakiej ilości to kwestia dość indywidualna. Przy informacji, że dziecko je tylko mleko, warto zapytać, z czego to wynika i co to znaczy? Może to, że je mało? Może nadal „wybiera” częstsze karmienie piersią? Jeśli pojawiają się konkretne problemy w temacie rozszerzania diety, warto szukać pomocy u specjalisty.

A: Czy dziecko powinno jeść samodzielnie?

R: Nie, nie musi. Zachęcamy i staramy się uczyć dzieci samodzielności, jednak wszystko opiera się na obserwacji dziecka i adekwatnym działaniu. Tam, gdzie dziecko potrzebuje pomocy, opiekunki pomagają, tam, gdzie radzi sobie całkiem nieźle, tylko asystują. Dzieci najmłodsze, ok. roku, w większości jeszcze nie potrafią same jeść, zwłaszcza zup i są przez opiekunki karmione.

A: Dzieci jedzą razem przy stolikach, czy mają krzesełka do karmienia?

R: I tak i tak. Zależy od wieku, umiejętności dziecka. Dzieci młodsze (1-1,5 roku) sadzane są do krzesełek i tam w większości karmione, starsze dzieci uczą się siedzieć przy stoliczkach. W jedzeniu zawsze asystują opiekunki.

A: Czy jest możliwość dostosowania? Są dzieci, które od początku są karmione metodą BLW, czyli radzą sobie z samodzielnym jedzeniem, gryzieniem, przeżuwaniem… Inne z kolei jedzą na przykład wyłącznie gładkie papki.

R: Przy przyjęciu dziecka zbieramy od rodziców takie informacje (także o uczuleniach) i ustalamy rodzaj diety (posiłków). Zazwyczaj firmy cateringowe oferują szeroki wachlarz diet do wyboru (bezmleczna, bezjajeczna, bezglutenowa, wegetariańska itp.)

W przypadku dzieci młodszych (12 mcy i poniżej) jest możliwość wyboru posiłków miksowanych, a w późniejszym czasie, gdy dziecko jest starsze, przejścia na posiłki o innej konsystencji, odpowiednio przyrządzane. Opóźnianie wprowadzenia posiłków w formie stałej nie jest wskazane. Im szybciej wprowadzamy pokarmy stałe (po 6 m-cu życia), tym bardziej wspomagamy rozwój umiejętności jedzenia i gryzienia.

Jeśli dziecko jest jeszcze karmione piersią, jak to pogodzić z uczęszczaniem do żłobka?

Nie jest to problemem, ani przeszkodą w uczęszczaniu do żłobka. Dobrym rozwiązaniem jest takie przestawienie pór karmienia, aby odbywało się ono rano, przed pójściem do żłobka i po południu/wieczorem po powrocie.

Dzieci również nieco inaczej jedzą, gdy nie ma w pobliżu mamy. Zdarza się, że w obecności mamy nie chcą jeść innych posiłków, ale uczą się tego stopniowo. Na pewno warto przygotowywać je, do określonych pór posiłków, również karmienia piersią.

Kolejny ważny temat to spanie. W domu  jedne dzieci zasypiają tylko na rękach, albo bujane, inne na spacerze w wózku… Jak panie sobie poradzą.

Dla pań cenne są wszystkie wskazówki i podpowiedzi od rodziców. Ułatwiają rozpoznanie potrzeb dziecka i adekwatne zareagowanie. Już po kilku dniach, panie, znając dziecko i jego preferencje dobierają takie sposoby, które pomagają mu zasnąć. Czasem jest to wózek, czasem bujaczek, a z czasem wystarczy chwila głaskania po główce i dziecko zasypia na leżaczku. Często sposób zasypiania jest zupełnie inny niż w domu. Po części dlatego, że od rana dużo się dzieje, są różne aktywności, inne dzieci na sali – tak więc na zasypianie duży wpływ ma zwykłe zmęczenie. Po części dlatego, że dzieci obserwują się nawzajem i naśladują.

Większość dzieci, po okresie adaptacji i przyzwyczajeniu się do nowego miejsca zasypia samodzielnie lub z pomocą opiekunki na leżaczku. Są dzieci, które na początku wolą drzemkę w wózku lub bujaczku – opiekunki dobierają takie metody, które są odpowiednie i w danym momencie najlepsze dla dziecka.

Czy naprawdę wszystkie śpią o jednej porze?

Tak, to jest możliwe. Oczywiście to nie jest tak, że na jeden sygnał o punkt 12 wszystkie dzieci zasypiają, a o równej 14 się budzą. Czas usypiania trwa – jedne dzieci zasypiają od razu, jedne potrzebują na to więcej czasu. Niemniej ostatecznie jest przedział czasu, w którym wszystkie dzieci śpią jednocześnie. Zdarza się oczywiście, że ktoś nie zaśpi, tylko odpoczywa na leżaczku, niektóre dzieci budzą się po krótkiej 20-30 min drzemce – wówczas opiekunki zajmują się wybudzonymi dziećmi organizując im ciche zabawy, aby pozostałe mogły się wyspać.

A co jeśli dziecko płacze na sali? Jeśli nie będzie chciało odejść od mamy?

Zdecydowana większość dzieci przechodzi przez ten etap i na początku reaguje płaczem przy rozstaniu z mamą. Często pierwszy dzień jest w porządku, nawet drugi też, a trzeciego mamy kryzys – dziecko w pierwszym/drugim dniu jest zaaferowane nowymi twarzami, zabawkami, dziećmi, a kolejnego dnia, gdy nowe otoczenie przestaje być ‚nowe’, dziecko wyraża swoje niezadowolenie. Bo nie chce rozstawać się z mamą i to jest zupełnie naturalne. Dziecko potrzebuje czasu, aby oswoić się z miejscem i nauczyć się codziennej rutyny, w której mama zostawia w żłobku i zawsze wraca.

To, co dziecku pomaga w adaptacji i szybszym oswojeniu się z nowym miejscem  to:

  • zdecydowanie i pewność u rodzica, że to jest ten moment w życiu mamy i dziecka na oddanie do żłobka. Dziecko wyczuwa nasze wahanie, niepewność i nieprzekonanie do podjętej decyzji;
  • nieprzedłużanie czasu pożegnania w szatni. Kochający uścisk, buziak i przekazujemy dziecko pod opiekę opiekunki. Dobrze, gdy dziecko wchodzi samodzielnie, na własnych nóżkach. Jeśli na rękach, odwracamy je twarzą do sali i przekazujemy opiekunce. Tak jest mu łatwiej. Często rozstanie jest trudniejsze dla rodzica. Im dziecko młodsze, tym łatwiej przyzwyczaja się do nowego miejsca i nowych warunków, łatwiej odwrócić jego uwagę i zająć czymś interesującym.

A: Jeśli jednak kilka godzin pierwszego dnia przepłacze, to czy rodzice robią „przerwę”? I jak to działa na malucha?

  • Czasem rodzice chcą zrobić przerwę, ale to tylko pogarsza i wydłuża proces adaptacji. Chodzi o to, żeby dziecko przyswoiło powtarzający się schemat: mama i tata idą do pracy, ja idę do żłobka/przedszkola. Na salę wchodzę sam, są tam fajne ciocie, ciekawe zabawy i dużo innych dzieci. Potem mama/tata po mnie wraca, zwykle o stałej porze. Wiem, co się wydarzy, znam stałe punkty dnia, czuję się bezpiecznie. Jedyny sposób, aby to się zadziało, czyli dziecko przyswoiło ten rytm, to powtarzalność i rutyna – lepiej krócej, ale codziennie. W ten sposób pozwalamy dziecku nauczyć się nowego funkcjonowania, zaufać i poczuć się bezpiecznie w nowym miejscu.

A co jeśli się nie zaadaptuje?

Nie zdarzyło się to dziecku. Natomiast zdarza się, że rodzic rezygnuje. Zwykle dzieje się tak, gdy rodzic sam nie jest do końca przekonany, czy chce posyłać dziecko do żłobka, czy może to za wcześnie.

Czy panie biorą dzieci na ręce jak płaczą?

Tak, jeśli dziecko potrzebuje przytulenia, uwagi, opiekunki starają się te potrzeby spełnić. Częściej siadamy z dzieckiem na kolanach, na dywanie, zapraszamy inne dzieci do kółka, staramy się zorganizować interesująca aktywność dla wszystkich. Natomiast płaczące dziecko nie jest zostawiane samo sobie żeby się ‚wypłakało’.

Zwykle, po wejściu wygląda to tak, że dziecko zaczyna się rozglądać, przyglądać nowemu otoczeniu, dzieciom, zabawkom, zapłacze, bo przypomni mu się mama i znów zainteresuje się czymś nowym, ciekawym. Z reguły po tygodniu, dwóch płaczu u dziecka nie ma już prawie wcale.

Trzeba przygotować się na to, że rozstania na początku będą trudne, będą na początku dni, kiedy płacz będzie znikał tylko na rękach u opiekunki. Natomiast wiemy z doświadczenia, że to wszystko mija, dzieci przekonują się do miejsca, wchodzą na salę z radością i uśmiechnięte, z chęcią spędzają czas w żłobku.

A: Proszę po mnie zadzwonić, jak będzie bardzo płakało, to ja po nie przyjdę i wezmę do domu. Czy zdarzają się takie prośby i jak panie na to reagujecie?

R: Nie praktykuje się takich sposobów. Jak wspominałam, dziecku pomaga w adaptacji i przebiega ona szybciej, gdy trzymamy się powtarzalności i rutyny. Lepiej przyprowadzać na początku dziecko na krócej i odbierać o stałej porze.

A: Czy w trakcie adaptacji mogę być z dzieckiem na sali?

R: Rekomendujemy, aby dziecko spędziło czas na sali samo, bez rodzica. Niech to będzie w pierwszym dniu 15-20 min, ale to już będzie pierwszy krok do nauki wspomnianego wcześniej schematu: mama i tata idą do pracy, ja do żłobka, na salę wchodzę sam, do innych dzieci i fajnych cioć, za chwilę zaczną się atrakcje i zabawy! 🙂

Znaczenie tu mają też kwestie logistyczne – czasem jest kilkoro adaptujących się dzieci w tym samym czasie. Nie możemy pozwolić, aby nagle na sali pojawiło się kilku rodziców ze swoimi dziećmi. Obecność obcej dorosłej osoby na sali, mamy kolegi/koleżanki, niekorzystnie oddziałuje także na pozostałe dzieci – jedne się boją, innym po prostu żal – one też by chciały, aby ich mama tu była.

Zawsze można zadzwonić np. po 10-15 min na salę i zapytać opiekunek o dziecko, „jak mu idzie” adaptacja.

A: Jak wygląda kwestia spacerów, czy też ogólnie wychodzenia na pole?

Starsze dzieci (1,5-2,5 roku) wychodzą na spacer/plac zabaw, gdy tylko pogoda na to pozwala. Młodsze dzieci jeszcze nie wychodzą. Podyktowane jest to głównie bezpieczeństwem – jednak jest to opieka zbiorowa , a maluszki podczas spaceru w większości potrzebują opieki 1 na 1, co przy ograniczonej liczbie opiekunów w żłobku jest nie do wykonania.

Regina Wnęk – właścicielka Niepublicznego Żłobka i Przedszkola FAIR PLAY przy ul. Lipskiej 8 i nowo powstającego od września br. oddziału przy ul. Hoffmanowej 6B (Łagiewniki). Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny dla Rodziców. Prywatnie mama trójki dzieci w wieku żłobkowo- przedszkolnym – temat adaptacji w żłobku jest jej znany z każdej perspektywy.

Odpowiedz

Temat od Anders Norén