Co wolno przy jedzeniu, Okiem ekspertów

Jemy oczami- spójrz na talerz oczami dziecka

O tym co smakuje dziecku nie decyduje wyłącznie zmysł smaku. Nie bez powodu mówi się, że jemy oczami. Rzeczywiście, kiedy stoi przed nami suto zastawiony stół, gdzie nie spojrzeć, tam masz ochotę sięgnąć i zjeść. W Święta właśnie dlatego, że spędzamy dużo czasu patrząc na jedzenie, jemy tyle, że później ciężko się ruszyć. Jedzenie nas kusi.

Kiedy posiłek jest pięknie podany, aż nam ślinka cieknie. Większość ma też zupełnie inne skojarzenia… szpinak w przedszkolu? Rzadka, ciemnozielona masa, wyglądająca… mało zachęcająco 😉 Wiele dorosłych do tej pory uważa, że jest obrzydliwy. Tymczasem można z niego wyczarować cuda i okazuje się pyszny!

To dlatego estetyka na talerzu ma tak ogromny wpływ na nasze odczucia smakowe, a nawet na to, czy coś weźmiemy do ust. Dodatkowo musimy wziąć pod uwagę, że dzieci postrzegają pewne rzeczy inaczej. Każdy z nas bazuje na doświadczeniach.

Jakie zmysły decydują, czy danie nam smakuje

Węch

Jednym z pierwszych zmysłów angażowanych przy jedzeniu jest węch. Zanim zasiądziemy do stołu, dociera do nas zapach z kuchni. Przyjemny, lub mniej, inaczej postrzegany przez daną osobę. Już w tym momencie mamy na coś wielką ochotę, lub przeciwnie, uciec jak najdalej.

Biorąc pod uwagę przedszkole i 100-200 porcji, a nie 4 jak w domu, zapach może być bardziej intensywny. Dla dzieci z nadwrażliwością na zapachy, już wejście na stołówkę, czy podanie posiłku może być trudnym doświadczeniem. Dlatego potrzeba więcej zrozumienia dla dziecka, które nie chce jeść w przedszkolu i potrzebuje trochę czasu, by się przełamać. Czasu bez nacisku, nadmiernej presji.

Swoją drogą właśnie z powodu zapachu nie pojmuję, jak dzieci mogą lubić parówki! Dzieci pozostaną nieodgadnione 😉

Wzrok

Kiedy już coś ląduje na naszym talerzu oceniamy to oczami. Danie podane w eleganckiej restauracji wygląda często jak dzieło sztuki! Ślinka cieknie, a aż żal dotknąć. W przedszkolu nie ma czasu na prawdziwe dzieła, ale wystarczy ułożyć kaszę w ładną kulkę, obok mięso, kolorowa sałatka nie wymieszana z całością, talerz nie upaćkany sosem i już będzie ładnie i estetycznie. Estetyka jest dla dzieci niezwykle ważna. Jeśli talerz jest ukidany sosem, może sprawiać w oczach dziecka wrażenie brudnego. Dlatego tak ważne jest nakładanie posiłków ładnie, niezależnie od ilości porcji. Mamy do czynienia z bardzo wrażliwymi konsumentami… i surowymi 😉

Dotyk

W przypadku dorosłego człowieka posługującego się sztućcami czujemy tylko, czy łatwo czy trudno wbić widelec. Dla dziecka, zwłaszcza na etapie rozszerzania diety, dotyk to jedno z podstawowych narzędzi rozumienia świata. Dziecko czuje, czy coś jest twarde, czy miękkie; suche, czy obślizgłe; ciepłe czy zimne… to cała gama bodźców pozwalających zrozumieć co to za produkt i jak sobie z nim poradzić w ustach. Czy wymaga gryzienia, czy rozpłynie się w ustach. To bardzo pomaga poznać jedzenie, nowe konsystencje, a to podstawowy cel na początkowym etapie rozszerzania diety. Do najedzenia się, w 1-szym roku życia, wciąż służy przede wszystkim mleko.

Dla dziecka z nadwrażliwością na dotyk, widok banana powoduje, że już czują jak ohydnie jest obślizgły i brudzący. Mogą cofać rączki, żeby przypadkiem go nie dotknąć. Jeśli maluch nie potrafi dotknąć owocu, jak ma go zjeść ze smakiem? Nóż i widelec pomagają oswoić. Mokra chusteczka, w którą można wytrzeć rękę, daje poczucie bezpieczeństwa. Jednak by pomóc dziecku, musisz zawsze postarać się spojrzeć na talerz oczami dziecka i zrozumieć, co powoduje zniechęcenie.

Słuch

Co ma słuch do smaku? A lubisz jak coś chrupie? Wyobraź sobie paluszki, stojące otwarte kilka dni. Smak nie ulega wielkiej zmianie, za to chrupkość pozostawia wiele do życzenia. Już nie smakują.

To jeden z powodów dla których dla niektórych dzieci gotowana marchewka jest ohydna, ale już chrupiące słupki są kuszącą przekąską. Rozmawiaj z dzieckiem o smakach. Nie pytaj czy coś smakuje, tylko co sprawia, że coś jest smaczne lub nie.

Smak

Smak jest dopiero na 4, 5-tym miejscu w kolejności. Dlatego dziecko decyduje o tym czy coś zje znacznie wcześniej, niż to skosztuje. Przekonywanie, że coś jest „smaczne”, raczej nie zachęci do skosztowania. Po pierwsze nie niesie ze sobą żadnej informacji, bo co to znaczy smaczne? Dla każdego coś zupełnie innego, prawda?

Poza tym na świecie znalazłaby się masa ludzi , którzy przekonywaliby Cię, że robaki, larwy są pyszne! W dodatku doskonałe źródło białka! Czy to Cię przekonuje?

Doświadczenie

Dorosły, który trafi na „coś dziwnego” w restauracji jest ciekawy smaku. Ufa, bo jak wynika z wcześniejszych doświadczeń, warto nowości spróbować, bo mogą się okazać prawdziwą eksplozją smaku. Ufamy też, że się nie zatrujemy, przecież to elegancka restauracja.

Dziecko nie ma tego zaufania. Nowości budzą respekt, a u niektórych dzieci nawet strach przed nieznanym. W wieku 2-6 lat większość dzieci podchodzi do jedzenia ostrożnie. Możesz mówić, że to głupota, ja powiem, że to jedna z faz w żywieniu dzieci, która często stanowi niezłe wyzwanie dla rodziców. Niemniej świadomość pomaga podejść do jedzenia w odpowiedni sposób.

„Widzimy smak”

Inna interpretacja popularnego powiedzenia, również jest bardzo ważna i daje wiele do zrozumienia. Jemy oczami, bo widząc jakieś danie i przetwarzając widok/ zapach przez wcześniejsze doświadczenia oceniamy, jak będzie smakowało.

Widzisz banana i już wiesz jak on smakuje, nie musisz próbować. Nie każdy odczuwa smak tak samo, ale każdy „widzi już jak smakuje”, wie, czego się spodziewać.

Teraz wyobraź sobie herbatę. Każdy widząc ten napój, inaczej czuje jego smak. Dla kogoś, kto nie słodzi na co dzień, posłodzona choćby 1 łyżeczką herbata będzie nie dobra. Pomimo, że lubimy słodki smak. Bo widząc napój w takim kolorze oczekujemy konkretnego smaku, nie słodyczy.

To ma niebagatelne znaczenie dla przyzwyczajeń naszego dziecka. Wyobraź sobie, że podajesz dziecku jogurt truskawkowy ze sklepu. Dowiadujesz się, że w takich „owocowych” jogurtach kryje się kilka łyżeczek cukru, a owoców nie ma wcale, lub są ich śladowe ilości, bo tak często bywa. Postanawiasz robić samodzielnie zdrowe jogurty owocowe.

Dziecko widziało różowy jogurt i teraz również widzi różowy jogurt. Spodziewa się zatem mocno słodkiego smaku. Domowy jogurt, choć pyszny, będzie dla dziecka dziwny – nie słodki, ale też bez tak intensywnego aromatu. Truskawki mają cudowny aromat, ale nie tak mocny jak te dodawane do sklepowych jogurcików niskiego lotu.

Podobnie z kakao. Jeśli skorzystamy z oferty „napojów kakaowych” dla dzieci i nauczymy dzieci słodzić szklankę mleka 3 łyżeczkami cukru, jak później oczekiwać, że wypije prawdziwe kakao, nawet osłodzone miodem czy cukrem.

Odpowiedz

Temat od Anders Norén