Okiem ekspertów

Dlaczego dziecko nie chce jeść warzyw – poznaj wroga :)

Warzywa i owoce powinny stanowić podstawę naszej diety, myślę, że wie o tym każdy, może prawie każdy 😉 Przedszkolaki również często poznają piramidę zdrowego stylu życia na zajęciach, ale… Wiedzą co powinni jeść, a jedzą chleb z masłem i mięso w panierce. To częsta bolączka. Dlaczego dziecko nie chce jeść warzyw, nawet jeśli wie, że są zdrowe?

Zacznijmy od początku…

Maluszek przychodzi na świat i je mleko. Pół roku (przy sprzyjających okolicznościach i zgodnie z zaleceniami) wyłącznie mleko, które ma lekko słodki smak. Jeśli jest to mleko mamy – zmienia lekko smak, więc już powoli dziecko poznaje inne smaki. Mleko modyfikowane smak ma zawsze taki sam, ale i tu w momencie rozszerzania diety dominuje ciekawość i nowości łatwiej poznawać.

Zacznij od warzyw

Przygodę przy talerzu dziecko powinno rozpocząć od warzyw. Nie od słodkiej kaszki „na dobranoc”, czy na „dzień dobry”. Jeśli chcemy wprowadzić kaszkę pamiętajmy – gotowe mogą być ułatwieniem, ale zwracajmy szczególną uwagę na skład i unikajmy jak ognia cukrów dodanych. Pamiętaj również, że kasza jaglana, jęczmienna, czy gryczana, płatki owsiane są odpowiednie dla dzieci po miesiącu, choć nie mają takiego napisu na opakowaniu. Te mocno słodzone dla odmiany mają dużego misia mówiącego po 4. miesiącu – taki paradoks!

Smakowanie warzyw i owoców to dobry początek rozszerzania diety. Niezależnie od tego, czy wybierzesz karmienie łyżeczką, czy też BLW, kilka pierwszych dni to warzywa – można podać dwa różne, a po kilku dniach już pojawi się zupka, z dodatkiem kaszy, oleju/ oliwy.

Buła w wózku i jedziemy!

Wiem… każdy potrzebuje chwili wytchnienia, lub spokojnych zakupów. Tłamszenie buły może na chwilę zająć dziecko, a my możemy spokojnie pakować kolejne rzeczy. Niestety, jeśli staje się to normą, codziennością, uczymy dziecko zajadać nudę, zajadać stres. To procentuje w przyszłości. Nie mówię o sytuacji, kiedy dziecku idą zęby i dla ulgi dostaje chrupka. Czasem można wszystko, ale czasem to nie regularna, codzienna bułka w wózku na spacerze. Dlaczego dziecko nie chce jeść warzyw? Bo szybciej nasyci się czymś innym.

Nie znam – nie zjem

Sam początek rozszerzania diety, okres mniej więcej pomiędzy 0,5 – 2 lata to taki w którym jednak dominuje ciekawość. Dziecko prędzej skosztuje, bo ciekawość dominuje. Później nad ciekawością zaczyna dominować lęk przed nowością. Nie wiem co to jest więc bezpieczniej będzie nie dotykać. Stąd tak trudno początkowo podać zupę krem brokułowy, czy pasty kanapkowe dzieciom, można usłyszeć łee, blee i takie tam.

Wspólne zakupy

Tymczasem wspólne zakupy to doskonała okazja do poznawania warzyw, oswajania się z nimi, zabawy w wybieranie twardej czerwonej papryki… Łatwo powiedzieć? Nie zawsze się da, ale wybierz odpowiedni dzień i zapoznaj się z zasadami dobrych zakupów z dzieckiem.

Znane, poznane w miłej atmosferze smakuje lepiej 🙂

Mało słodki smak

Warzywa nie są słodkie, ich smak jest nowością do której trzeba się przyzwyczaić, nauczyć, polubić. Na to potrzeba czasu. Podajemy kolorowe warzywa dziecku i SOBIE i razem jemy w miłej atmosferze. Nie zniechęcaj się do podawania czegoś, czego dziecko raz nie zjadło. Potrzeba wielokrotnej ekspozycji, bez zmuszania, natrętnego gadania, wpychania do ust – podania i okazji do wspólnego jedzenia przy stole.

Zaspakajanie głodu

Dzieci również nie mają czasu na jedzenie. Szybko uczą się, że mleko syci i jest pysze, a do tego ssanie uspakaja, wycisza. Później uczy się, że po bułce nie jest głodne, a do tego można ją wygodnie zjeść w wózku czy w w biegu, strzepać okruszki i po sprawie. Zupą już trzeba się zająć – usiąść w foteliku, zjeść, a jeszcze nie raz się poplamisz… a jak zupa się wyleje mama się denerwuje. Duże ryzyko 😉 Nie mają dużo kalorii, za to mnóstwo wartości odżywczych, dlatego są tak doskonałe, ale dzieci o tym nie wiedzą. Chcą zjeść szybko i wracać do zabawy.

Warzywa – ostatni wybór

Nieco starsze dzieci często stawiają warzywa na ostatnim miejscu. Dziecko zje ziemniaki, mięso, a warzywa zostają na talerzu. Dlaczego? Warzywa nie dają energii, nie sycą. Często dzieci w pierwszej kolejności zjadają jeden produkt, potem kolejny, jeśli jest jeszcze miejsce 😉 Często porcja mięsa jest za duża, lub jeśli była nałożona odpowiednia, pojawia się dokładka.

O jak pięknie zjadłeś kotlecika! Smakuje Ci? Jedz mięsko, jedz, już Ci dołożę 🙂


Jeśli z talerza zniknie wszystko, możemy wszystkiego dołożyć, ale jeśli znika mięso, a my dokładamy aż dziecko się naje, posiłek nie jest pełnowartościowy, a dziecko nie będzie miało okazji próbować warzyw.

Przykład idzie od dorosłych

Przyjrzyj się, jak często warzywa i owoce lądują na Twoim talerzu i w jakich proporcjach. Czy występują w każdym posiłku? Czy siadacie razem do stołu, czy codzienność jest taka, że dbacie o posiłek dla dziecka, a sami chwytacie szynkę, kromkę i w drogę?

Już wkrótce dowiecie jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw. Zachęcić, a nie zniechęcić natrętnym namawianiem – poznasz różnicę 🙂

4 Komentarze

  1. BLW papu - przepisy

    U nas na szczęście dziecko lubi warzywa, choć nie wszystkie. Myślę, że przyczyniło się do tego nie tylko BLW, ale też to że wspólnie gotujemy (dziecko było od małego obecne przy przygotowywaniu potraw, próbowało składników, itp.), rozmawiamy np. na zakupach o tym co wybieramy do jedzenia, a także generalnie o żywieniu i o tym co dobre dla brzucha i ciała (do których rozmów przyczynia się dość delikatny układ pokarmowy dziecka). Przy okazji rozszerzania diety dziecka sami jako dorośli zrewidowaliśmy dietę i staramy się po prostu odżywiać zdrowiej, żeby przykład szedł z góry 🙂
    Co natomiast wpłynęło negatywnie na wybór warzyw przez dziecko to moment, kiedy trochę zanadto odpuściliśmy zasadę zero sklepowych słodyczy. Dziecina nagle przestawała „doceniać” smak warzyw i generalnie „konkretniejszych” posiłków (poza tymi o słodkim smaku). Na to na szczęście poskutkowała dość szybko minimalizacja tego typu słodyczy w diecie.

    • Zdecydowanie, najważniejszy przykład i towarzystwo 🙂
      Najlepiej zmienić swoje nawyki żywieniowe jeszcze w ciąży i zaraz później, tak, żeby dziecko, kiedy dorośnie do stołu mogło podkradać jedzenie z talerza rodziców. Sytuacja idealna – zdrowo dla dziecko, zdrowo dla rodziców 😉

  2. Moja trzylatka od początku rozszerzania diety nauczona jest, że warzywa to nie tylko przykry dodatek do obiad, ale także smaczny składnik deseru. Z buraka robimy koktajle, jarmuż świetnie nadaje się jako baza lodów, szpinak to obowiązkowy składnik naleśników itp. Jedni powiedzą, że to przemycanie, ja jednak uważam, że jest to świadome umieszczanie warzyw gdzie tylko się da. Wspólnie gotujemy, więc córka jest świadoma z czego składają się potrawy, a widok zielonych pierogów jej nie przeraża.

    • Zdecydowanie dzieci jedzą to co jest im proponowane. Zdrowy talerz rodzinny pokazuje dziecko nawet nie tyle co jest zdrowe, ale jak zwyczajowo wygląda posiłek i kolory na talerzu są jego naturalną częścią. Oby tak dalej 🙂 Mamy nadzieję, że w przedszkolu zarazi inne dzieci swoimi nawykami, a nie pozwoli się zmienić 😉 Problemy z jedzeniem u dzieci wynikają częściowo z tego, że gotująca mama to już nie standard.

Odpowiedz

Temat od Anders Norén