Okiem ekspertów

Jak przekonać dziadków, by nie dawali dziecku słodyczy?

Trudne zadanie 🙂 Babcia i dziadek kochają wnuki najbardziej na świecie! Naturalne wydaje się, że chcą im dogodzić. Nie bez podstawy mówi się o tym, że rodzice są od wychowania, dziadkowie od rozpieszczania. Cukier na patyku, czy w formie misia jest łatwo dostępny, kolorowy i szeleszczący – co przekona już najmłodsze dzieci. Jak przekonać dziadków, by nie dawali dziecku słodyczy, skoro dzieci je lubią?

Niestety wciąż jesteśmy więźniami stereotypowego myślenia:

  • Jak przekonać dziadków, by nie dawali dziecku słodyczyDziecko lubi słodycze (z pewnością nie lubi warzyw)
  • Dziecko ma prawo do dzieciństwa, a szczęśliwe dzieciństwo bez słodyczy jest wykluczone
  • Cukier krzepi
  • Kiedyś jedliśmy słodycze i żyjemy
  • Dzisiaj to już się przesadza z tym bezstresowym wychowaniem i jedzeniem
  • Jak mogę przyjść do wnuczka/i z pustymi rękami?

I tak można by wymieniać bez końca…

Powiedzmy sobie szczerze… dzieci lubią słodycze. Ewolucja wyposażyła nas lata temu w rozmaite kubki smakowe, przy czym naturalnie preferowany jest słodki. Węglowodany to też podstawowe źródło energii. Tyle, że kiedyś słodkie było:

  • mleko mamy – które w dodatku kojarzy się z bliskością, bezpieczeństwem, ciepłem i wszystkim co najlepsze. Smak ma lekko słodki.
  • Owoce – naturalnie słodkie, przy tym bogate w witaminy, błonnik i wszystko to, czego potrzebuje nasz organizm dla zdrowia
  • Mleko krowie, kozie – z naturalnym cukrem, laktozą

Ewolucja nie nadąża za producentami… to byłoby trudne, niestety. I to nas trochę pogrąża. Słodkie są nie tylko słodycze, ale też jogurty (zwłaszcza te dedykowane dzieciom), kakao-podobne cukrowe napoje, czy „zdrowe płatki” śniadaniowe (dla dzieci, a nawet takie nazwane fitness!). I tak atakowani cukrem, dajemy się omamić. Cukru w diecie dziecka jest zdecydowanie za dużo.

Świadomi rodzice, których jest na szczęście coraz więcej, starają się ograniczyć ilość cukru w diecie maluszka. Dziadkowie nie koniecznie rozumieją ich dziwne podejście. I zaczyna się wojna…

Zatem jak przekonać dziadków, by nie dawali dziecku słodyczy?

Jak wpłynąć na nich, żeby nie przychodzili z reklamówką słodyczy? Co zrobić, by w czasie Waszych odwiedzin stół nie uginał się od cukru w różnych kolorach?

  1. Siła argumentów, nie argument siły 🙂 Nie mam na myśli rękoczynów, ale straszenie: „Nie dam Ci dziecka, bo nakarmisz go śmieciami”, „to nie będziemy przychodzić”, „nie zabierzesz go sama na spacer”… Nawet kiedy marzysz, o krótkiej chwili wytchnienia. Straszenie raczej nie pomoże. Oczywiście możesz ograniczyć kontakt z dziadkami do kilku razy w roku… ale nie o to chodzi. Wnuki potrzebują dziadków! O ile mają to szczęście, że mogą mieć z nimi kontakt, jest to bezcenne! To jest wielka miłość, przywiązanie, budowanie zdrowych rodzinnych relacji. Dlatego nie polecamy takiego sposobu.babcia czyta
  2. Okaż zrozumienie. Jeśli nie zaczniesz od tego, a od swoich mocnych argumentów, może się skończyć na kłótni i oczywiście braku zmian w myśleniu. Rozumiem, że chcesz mu coś kupić, przecież go kochasz. Wiem, że chcesz dla niego dobrze, babcia nigdy nie chce źle dla wnuka. Wiem, że chcesz sprawić mu radość i wydaje Ci się to dobry sposób. To pierwszy krok, by oporny człowiek otworzył się na słuchanie.
  3. Chcę, żeby Jaś kochał Cię za zabawy, fajne pomysły, które masz, za to że jest taka dobra, ciepła. Nie chcę, by kojarzył Cię ze słodyczami. Jeśli nauczy się, że przychodzisz z reklamówką cukru w różnej postaci, właśnie na to będzie czekał, tego oczekiwał bardziej niż Ciebie…
  4. Nazwij rzeczy po imieniu. Nikt nie kupuje dziecku słodyczy by je utuczyć, skazać na próchnicę, cukrzycę typu II i całe zło tego świata. Może nawet babcia kupuje słodycze dla dzieci? Tak, są nawet zbożowe kapki, o zgrozo, stworzone dla dzieci. O zgrozo, nawet we współpracy z IMiD! Dlatego przeczytaj głośno i wyraźnie skład produktu – oczy dziadków mogą nie dopatrzyć, że podstawowym składnikiem jest cukier, a uzupełnieniem sztuczne barwniki, aromaty. Za to z pewnością dotrze do nich informacja, o porcji wapnia, witamin i innych wspaniałości… Niestety, producenci wiedzą co robią.nutella
  5. Zrób quiz. Dużą czcionką wydrukuj skład produktu, wraz z zawartością cukru w łyżeczkach i zapytaj, co się pod tym kryje. Zawartość węglowodanów, w tym cukrów, znajdziesz w tabeli wartości odżywczych. Cukry to również naturalnie występująca laktoza w produktach mlecznych, czy fruktoza z owoców, ale nie musimy się tym przejmować 😉 Pozwoli to pokazać ile łyżeczek cukru dziecko zjada bez użycia cukierniczki. 1 łyżeczka = 5 gramów.
  6. Poinformuj, o konsekwencjach jedzenia cukru. Nie tych długoterminowych w postaci chorób, często nie umiemy myśleć tak do przodu (odkładasz codziennie na emeryturę?).

Nie zje zupki, czy obiadu – a na tym dziadkom  zazwyczaj zależy.

Zepsują mu się ząbki, a nie chce żeby miał problemy, jak inne dzieci.

Jest nadmiernie pobudzony po słodyczach, a chcę, żebyśmy mieli przyjemny dzień.

Krótkoterminowe efekty zazwyczaj przemawiają lepiej. Te długoterminowe możesz podać w następnej kolejności.

  1. Zrób listę jedzeniowych produktów, które można dać dziecku (czasem, bo podkreślamy, nie trzeba przynosić nic poza swoją radością i uśmiechem i chęcią do zabawy). Owoce świeże, owoce suszone, jogurt naturalny, czy orzechy… Pojawiają się też powoli słodycze o dobrym składzie – zrób spis, nawet ze zdjęciem i daj babci przyzwolenie.
  2. Podaj przepisy na zdrowe słodycze.  Chcesz rozpieszczać, nie ma sprawy, byle zdrowo 😉 Niejedna babcia wysili się, by przygotować coś specjalnego. Jeśli podasz konkretne receptury jest duża szansa, że podasz dziecku bez wyrzutów sumienia, zatem będzie zadowolone, a babcia dumna. Może zdrowe słodycze zagoszczą na stałe w ich menu? Ciasto marchewkowe, domowe rafalello i inne smakołyki czekają 🙂 babcia w kuchni
  3. Zrób listę nie-jedzeniowych drobiazgów, które sprawią dziecku więcej radości: naklejki, kolorowanki, bibuła, a może koraliki? Wiele zależy od wieku dziecka, ale zawsze znajdzie się niedroga rzecz, która wywoła szeroki uśmiech.
  4. Zrób zdjęcie uśmiechniętego dziecka z czymś zdrowym i wytłumacz, że cukier nie czyni go szczęśliwszym, a żelek nie jest jedynym sposobem na uśmiech dziecka. Zwłaszcza widok niemowlęcia w warzywno-owocowym raju, ufajdanego od stóp do głów i szeroko uśmiechniętego powali nawet najbardziej opornego „przeciwnika”. Przekonaj, że jeśli najpierw nauczy się słodkiego, nie będzie chciało jeść zdrowych obiadów u babci.dziecko je melona
  5. Sama zdrowo ugość dziadków. Tak zostałam tak ugoszczona przez koleżankę, przy kawie 🙂 Kiedy dziecko sięgało do stołu, mogłam tylko powiedzieć: Smacznego! Każdą babcię ucieszy, gdy nie będziesz się czepiać dziecka i będzie mogła się cieszyć jak wnuczek je. Dając dobry przykład możesz sprawić, że zrobi podobnie.  przykładowy stół
  6. I uwaga: bieganie z cukierkiem, lizakiem, czy owocem jest niebezpieczne. Jak babcia sobie poradzi, gdy dziecko się zakrztusi w trakcie zabawy? Uczymy dziecko gryzienia, najlepiej już od początku rozszerzania diety (po 6-tym miesiącu), ale zawsze przy stoliku, kiedy siedzi. Nigdy nie podajemy nic, kiedy się bawi, czy jest zajęty bajką w telewizji. Dlatego cukierki na stole mogą stanowić zagrożenie.

Przeczytaj jak przekonać dziadków, by nie dawali dziecku słodyczy i podziel się z innymi świadomymi mamami 😉 Podaj nam swoje sposoby w komentarzu. Podzielcie się, by pomóc innym mamom, a także nam zmieniać świat 🙂 Czy u Was też był to problem?

17 Komentarzy

  1. Świetny post, większość rodziców pewnie zastanawia się jak subtelnie zwrócić uwagę dziadkom na to, że słodycze mogą przynieść dzieciom wiecej szkody niż pożytku, sama wypróbuję te rady 😉

  2. Kamila

    U mnie zawsze z tego powodu były spiecia. Moi rodzice musieli się stety nauczyć, że ich wnuczek woli po stokroć zjeść rodzynki daktyle czy suszona zurawine niż inne lakocie. Nie kupują słodyczy. Ciasta, ciasteczka przygotowuje ja i o dziwo wszystkim smakują a cukru w nich zero 🙂

  3. Anna

    Pozwalam Dziadkom dawać wszelkie słodycze moim dzieciom, ale pod warunkiem, że po równo: Babcia czy Dziadek musi zjeść tyle samo ile daje czy pozwala dziecku. Działa 🙂

  4. Megan

    Ja niestety musiałam podstępem dziadków od słodyczy odsunąć. Miałam ostrą cukrzycę w ciązy i na tym wózku jadę do dzisiaj – a dziecię ma już ponad 2 latka. Powiedziałam babci, że mała ma cukrzycę i absolutnie nic co zawiera cukier (cukierki, czekoladki, ciasteczka) jeść nie może. Tylko pod ścisłą kontrolą. Na razie zdaje to egzamin 😉

  5. Lena

    Moi rodzice wiedzą że nie jestem fanką słodyczy w diecie dzieci i kupują gorzką czekoladę i suszone owoce. Z kolei tesciowie to bardzo trudny przypadek. Danio i danonki to przecież same witaminy bo tak mówią (w rekalamie) i jeśli się sprzeciwiam to biorą to do siebie. Uważają że jestem przeciw nim i czują się urarzeni a mnie oczywiście biorą za wariatke.

  6. Aga

    A mnie zaciekawiły te słodycze o zdrowym składzie… można prosić o jakieś przykłady?

    • Wkleję kilka przepisów do artykułu. Można się inspirować naszymi przepisami na jaglane kokosanki, amarantuski, czy ciasto marchewkowe. Można nawet znaleźć zdrowszą alternatywę lizaków (dla dzieci, które są nauczone ich jedzenia), a także domowych zdrowych żelków. Zapraszam do zakładki wzywamy posiłki 🙂

  7. Ula

    A my pozwalamy dziadkom na przynoszenie dzieciom słodyczy w postaci domowych wypieków. Babcia jest szczęśliwa bo każdy zajada się jej ciastem, a dzieci też mają frajdę bo w domu na codzień słodyczy nie ma. A takie wypieki, no serio, można z nimi czasem zgrzeszyć, w przeciwieństwie do różnych sklepowych sztucznych łakoci 🙂

    • Jasne 🙂 A czasem babci też można podsunąć zdrowy przepis, może sama się skusi na kulki mocy? 🙂 Z pożytkiem dla wszystkich. No i bez wątpienia, domowe to domowe.

  8. Dominika

    Moje dziecko jest alergikiem. Wszyscy już wiedzą, że zanim podadzą coś dziecku muszą mnie zapytać, czy dziecko może to jeść. Cóż jeśli nawet może a jest to niezdrowe to mówię, że jest uczulony, dzięki temu moje dziecko dostaje zawsze owoce.

    • Tak, w kwestii alergii łatwiej kogoś przekonać. Jednocześnie codzienność pokazuje bezmyślność wielu ludzi dorosłych, obcych, którzy w dobrej wierze częstują dzieci czym popadnie. Bo patrzy, bo moje je, mam to dam… A przecież alergie występują niezwykle często i takie „poczęstunki” mogą być zwyczajnie niebezpieczne.

  9. Cieszę się, że coraz więcej osób tak mądrze podchodzi do tego problemu 🙂
    Sama zachęcam rodziców do rozmów z bliskimi, by nie przynosili dzieciakom słodkich prezentów. Wyrazem tego jest moja akcja „Całkiem nieSŁODKI prezent” 🙂 Pozwolisz, że udostępnię Twój tekst w ramach tej akcji na FB?

    Jeżeli masz ochotę przyłączyć się do akcji, to zapraszam serdecznie! Im nas więcej, tym lepiej 🙂

Odpowiedz

Temat od Anders Norén