Co wolno przy jedzeniu, Okiem ekspertów

Jadłospis w przedszkolu – jakiego żywienia dziecka możesz oczekiwać?

W życiu nie da się zadowolić wszystkich. Każdy z nas jest inny, ma też swój sposób na wychowanie dziecka, oraz sposób żywienia całej rodziny. I jak w każdej dziedzinie życia, mamy ludzi ze skrajnie różnym podejściem do żywienia dzieci, a co za tym idzie, zupełnie innymi oczekiwaniami co do tego, jak powinien wyglądać jadłospis w przedszkolu, szkole.

Żywienie w domu

W domu każdy działa po swojemu. Są rodzice, którzy dbają o prawidłowe nawyki żywieniowe dziecka od początku. Ograniczają ilość soli, nie wprowadzają przedwcześnie słodyczy, a później starają się, by nie były one codziennością. Podobną staranność przywiązują do komponowania posiłków, a także jakości podawanych produktów. Czytają skład każdego produktu, nie kupują gotowych słodyczy, czy wędlin. Kiedy pojawiają się nowinki, że mleko jest niezdrowe, myślą o jego eliminacji, bo pragną żywić dzieci świadomie.

Z kolei druga grupa rodziców uważa, nie można odbierać dziecku dzieciństwa – bo to jeden z częściej słyszanych argumentów, dlaczego nie powinno się ograniczać maluchowi słodyczy. Poza tym, każdy z nas jadł słodycze i żyjemy, a od hamburgera i frytek z sieciówki się nie umiera! Teraz to przesadzają. Dawajmy dziecku kaszę jaglaną z warzywami na każdy posiłek… biedne dziecko.

Po środku mamy rodziców, którzy starają się zapewnić w miarę możliwości zdrową dietę, tyle każdy ma swój pogląd na temat tego, co to konkretnie oznacza. Każdy ma swój zawód. Ja nie potrafię wymienić części samochodu poza silnikiem i kierownicą, zrozumiałe jest, że nie każdy jest specjalistą w żywieniu dzieci. Z reguły przekładamy swoje nawyki na dziecko, bo zawartość naszej lodówki, szafek to to, co następnie ląduje na naszym stole. To i tak bardzo pozytywne stwierdzenie, bo wspólny posiłek to dla wielu rodzin abstrakcja.

Oczekiwania

Dziecko w wieku około 3 lat, czasem później, a czasem znacznie wcześniej trafia do przedszkola, lub żłobka. I nagle mamy 50, a czasem 250 dzieci z różnymi nawykami  żywieniowymi wyniesionymi z domu w jednym miejscu. Dla wielu z nich niesłodzone napoje, czy koktajle to standard i piją je bardzo chętnie. Dla innych kwaśne czy gorzkie rzeczy są nie do przełknięcia. Niestety, ale jeśli kubki smakowe dziecka są przyzwyczajone, że brązowy napój (kakao) jest mega słodki („kakao dla dzieci„), to takie lekko dosłodzone będzie niedobre. Podobnie ze wszystkim.

Problem polega na tym, że ilu rodziców, tyle wymagań dotyczących jadłospisu. Jedne dzieci nie jedzą parówek, inne jedzą tylko to. Dla jednych płatki na mleku to super mieszanki musli, czy samodzielne kompozycje z owocami, dla innych kulki czekoladowe. Rozporządzenie, które weszło w życie 1 września 2015 r nie tylko wprowadziło sporo restrykcji dotyczących żywienia dzieci, ale dało tez kilka wskazówek. Nie chcę już komentować, że było ono dalekie od ideału, ale wprowadzało kilka zaleceń, które określały skład i jakość produktów, które mogą być podawane dzieciom. Eliminowało cukrowe płatki i jogurty, a także wiele innych produktów śmieciowych. Obecnie obowiązujące rozporządzenie już tego nie reguluje, ale to nie tak, ze można wszystko.

Trudno jednym jadłospisem zadowolić wszystkich

Trudno o kompromis wśród rodziców, a przecież intendent/-ka ma znacznie więcej na uwadze, niż zadowolenie rodziców:

  • dzieci – ważne żeby zjadły jak najlepsze posiłki
  • kuchnia – ograniczona ilość osób, ograniczenia sprzętowe – muszą sprostać temu, by wykonać założony jadłospis, papier wszystko przyjmie
  • nauczyciele – często i tu pojawia się problem – „co wy podajecie, tego dzieci i tak nie zjedzą!” puszczone w obecności dzieci…
  • stawka żywieniowa – często niska, też stanowi pewne ograniczenie
  • sanepid, wymagania – czyli kontrole jadłospisów, które jakieś założenia muszą spełniać

dzieciom, żeby zjadły, w ramach niskiej stawki żywieniowej, którą dysponuje

Jadłospis w przedszkolu – czego możesz oczekiwać

Przepisy mówią jasno, że żywienie ma się odbywać zgodnie z normami. To naprawdę trudne…

  • sól – nawet nie dosalając potraw zupełnie, ciężko nie przekroczyć ilości sodu. Dlatego możesz oczekiwać dodawania jak najmniejszej ilości soli do potraw (w pierwszym rozporządzeniu to budziło słynne komentarze mediów: dzieci noszą solniczki! sensacja!).
  • urozmaicenie – nie zawsze na II śniadanie czy podwieczorek powinny być kanapki. Ilość wędlin nie powinna być zbyt duża. Nie oszukujmy się, za taką stawkę raczej nie da się codziennie kupić wędliny za 40 zł… a nawet ta może mieć mniej konserwantów, ale soli wciąż sporo…
  • owoce lub warzywa – mają się pojawić w każdym posiłku i mówi o tym rozporządzenie. Kompot to nie owoc, ketchup i ziemniaki to nie warzywa, zatem trochę więcej można wymagać 🙂
  • dwa produkty mleczne w ciągu dnia – to jedno z założeń rozporządzenia. Mleko, ser, jogurty – 2 porcje, czyli np. zupa mleczna i chleb z twarożkiem na śniadanie, albo coś w śniadaniu i koktajl owocowy na podwieczorek… Konfiguracje mogą być różne, ale wymusza to urozmaicenie
  • cukier – wprawdzie nie jest już powiedziane jakich jogurtów, ciastek, czy płatków można lub nie można stosować, ale ilość cukru powinna być ograniczona. Zgodnie z normami żywienia maksymalna ilość energii z cukrów prostych nie powinna przekraczać 10%, a zgodnie z zalecaniami WHO – 5% energii. Nie daje to zatem pola do szaleństwa z cukrem, dla przedszkolaka średnio 17,5 g, czyli 3,5 łyżeczki. Dziennie. Zatem Słodzenie napojów, a do tego podawanie słodkiego ciastka, czy koktajlu odpada. Nie wspominając, że spotkałam się też z ketchupem w jadłospisie, a tu wiadomo, znowu cukier się kłania. Czy zatem można serwować słodkie płatki do mleka – teoretycznie tak, w praktyce będziemy przekraczać cukier. Więc, raczej nie można, podobnie jak jogurtów o smaku cukru.
  • ryba – co najmniej 1 raz w tygodniu
  • potrawy smażone – mogą się pojawić maksymalnie 2 razy w tygodniu.

Zawsze warto konsultować jadłospis z odpowiednimi osobami i podawać konkretne argumenty, konkretne powody niezadowolenia. Nie mój „nie podoba mi się jadłospis”, bo zadowolić wszystkich się nie da, ale kiedy wskażesz konkret, ktoś może chcieć rozmawiać. Zaproponuj zmianę.

I doceń pracę pań, które dbają o to, żeby dzieciaki zjadły smaczne posiłki. Tak rzadko dajemy pozytywne sygnały, za to do narzekania wiele osób jest pierwszych 😉 To jest bardzo ciężka praca i wymaga bardzo dużego zaangażowania.

Masz wątpliwości dotyczące jadłospisu w Twojej placówce? A może należy się głośna pochwała? Napisz komentarz 🙂 Czekamy na pozytywne przykłady! Da się!

 

 

5 Komentarzy

  1. Ela

    Dziękuję za świetny artykuł. Pracuję w przedszkolu i zajmuję się żywieniem dzieci, więc spotykam się z różnymi opiniami i stanowiskami rodziców. Ale cały czas jestem przekonana że w końcu Rodzice zaczną myśleć o zdrowiu Swoich Dzieci. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Z pomocą odpowiednich osób z pewnością. Straszne jest tylko to, że wielokrotnie słyszę, że było dobrze, tylko rodzice przeforsowali zmianę, żeby dzieci jadły…. Jak to działa u Pani?

  2. Elżbieta Zabiegaj

    Żywienie dzieci w przedszkolu to temat bardzo złożony: cena posiłków, ich jakość, pochodzenie produktów, sposób przetwarzania, ilość, wielkość porcji, nawyki żywieniowe z domu, wiedza na temat potrzeb żywieniowych małych dzieci, czas jaki jest na spożycie posiłku w przedszkolu, itp. Zdobywajmy więc wiedzę o żywieniu dzieci i uczmy się wszyscy, także pewnych kompromisów, wynikających z bycia w grupie.

  3. Sylwia

    Zakładam, że menu podawane w przedszkolu jest przygotowywane zgodnie z wszelkimi normami, tak, aby dziecko miało zbilansowaną dietę. Co jednak, gdy dziecko nie chce jeść. Ma wybiórczą dietę, zdecydowanie bardziej woli jeść rzeczy „solo”, tzn. sam chleb, sam makaron czy same ziemniaki. Moje dziecko ma 5 lat. Zawsze starałam się przekonać do zróżnicowanej diety. Bezskutecznie. Czasem uda mi się do czegoś dziecko przekonać, ale droga do tego jest długa i kręta. W przedszkolu natomiast nie mogę osiągnąć kompromisu. Zgłaszam paniom, że dziecko z obiadu może sobie coś zawsze wybrać, pod warunkiem, że dostanie porcję np. samych ziemniaków czy samego makaronu, niepolanego sosem. Czuję ze strony przedszkola opór materii. Czy na prawdę tak ciężko jest podać dziecku czystą kromkę chleba jak prosi. Czy na prawdę tak ciężko jest podać osobno budyń i osobno płatki? Czy na prawdę tak ciężko podać dziecku same ziemniaki? Przecież jest to udowodnione nawet naukowo, że dziecko zdecydowanie bardziej woli niewymieszane smaki. Jeżeli potrawy będą podawane osobno, niewymieszane, dziecko zawsze ma szanse wybrać z talerza to co najbardziej mu odpowiada. Nie chodzi mi o zmienianie menu, chodzi mi o sposób podawania potraw w przedszkolu. Jak dziecko prosi o samą kromkę chleba, z reguły słyszy odmowę. Przecież jeżeli przedszkole dba o nasze dzieci, to dlaczego pozwala na to, by te dzieci chodziły głodne???

    • Jeśli dziecko je tylko suche, białe produkty w wieku 5 lat, warto popracować z terapeutą karmienia. Dzieci często preferują takie produkty, jako te bezpieczne, nie brudzące, bez intensywnego smaku, zapachu. Być może warto było popracować z terapeutą integracji sensorycznej. Oczywiście w samym komentarzu nie mogę specjalnie pomóc, więc zapraszam ewentualnie na konsultację telefoniczną. Warto pomóc dziecku jeść lepiej i od tego też są specjaliści 🙂 Podobnie jak z grypą idziemy do pediatry.

      Jeśli chodzi o przedszkole – opór w podawaniu suchych kanapek może powodować to, że znalazłaby się zaraz duża grupa dzieci, które jedzą tylko suche. Tak działa grupa niejednokrotnie. Natomiast z zaświadczeniem od specjalisty i z informacją, że pracuje się nad tym, można by znacznie więcej osiągnąć.

Odpowiedz

Temat od Anders Norén